|

Kiedy depresja odbiera radość

Dlaczego nic mnie nie cieszy?

„Mam przecież rodzinę, pracę, ludzi wokół siebie. Powinnam się cieszyć. A ja właściwie nic nie czuję”. Takie zdania często pojawiają się u osób doświadczających depresji. Z zewnątrz czasem niewiele się zmieniło, ale to, co wcześniej dawało radość, nagle jakby przestało działać.

To doświadczenie ma swoją nazwę – anhedonia. Oznacza wyraźne zmniejszenie zdolności do odczuwania przyjemności i zainteresowania tym, co wcześniej było ważne. Nie jest niewdzięcznością, lenistwem ani brakiem miłości do bliskich. Jest jednym z objawów, które mogą towarzyszyć depresji.

„Wiem, że powinno być mi dobrze, ale nie jest”.

Anhedonia bywa szczególnie trudna, bo człowiek pamięta siebie sprzed kilku miesięcy czy lat. Wie, że kiedyś cieszył się na spotkanie, lubił muzykę, spacer, gotowanie albo wyjazdy. Teraz wszystko wydaje się obojętne. Pojawia się więc nie tylko smutek, ale też poczucie winy: „Co jest ze mną nie tak?”, „Dlaczego nie potrafię docenić tego, co mam?”. Tymczasem przyjemności nie da się sobie nakazać.

Kiedy przestaje cieszyć, zaczynamy się wycofywać.

Jeśli kolejne aktywności nie dają satysfakcji, łatwo pomyśleć: „Po co mam wychodzić, skoro i tak nie będzie mi dobrze?”. Najpierw rezygnujemy ze spaceru, potem ze spotkania, później z rzeczy, które kiedyś były ważne. Życie zaczyna się kurczyć, a wraz z nim maleje liczba sytuacji, w których mogłoby pojawić się choć trochę ulgi, zainteresowania czy poczucia sprawstwa.

Powstaje błędne koło: mniej przyjemności → mniej aktywności → mniej pozytywnych doświadczeń → jeszcze większe wycofanie.

Czy mam się zmuszać?

Nie chodzi o udawanie dobrego nastroju ani o wypełnianie dnia obowiązkami. Bardziej pomocne może być pytanie: „Co kiedyś było dla mnie choć trochę ważne i jaki najmniejszy krok mogę dziś zrobić w tym kierunku?”. Jeśli nie masz siły na godzinny spacer – wyjdź na dziesięć minut. Jeśli spotkanie wydaje się zbyt dużym wysiłkiem – napisz jedną wiadomość. Jeśli dawne hobby nie cieszy – poświęć mu pięć minut, bez oczekiwania, że od razu poczujesz radość.

Nie szukaj od razu wielkiej poprawy.

W depresji zmiana często jest subtelna. Po spacerze nadal możesz być smutny, ale napięcie może być trochę mniejsze. Spotkanie nie musi być przyjemne jak dawniej, ale przez chwilę możesz czuć się mniej samotnie. Małe zadanie może nie dać satysfakcji, lecz pojawi się myśl: „Jednak coś dzisiaj zrobiłam”. To również jest ważne.

Mały eksperyment na tydzień.

Każdego dnia wybierz trzy drobne rzeczy: jedną, która kiedyś dawała trochę przyjemności, jedną dającą poczucie wykonania zadania i jedną związaną z kontaktem z drugim człowiekiem. Wieczorem nie pytaj tylko: „Czy było mi dobrze?”. Zapytaj: „Czy choć przez chwilę było mi odrobinę lżej?”.

Jeżeli przez dłuższy czas nic Cię nie cieszy, coraz bardziej wycofujesz się z życia, brakuje Ci energii albo pojawia się poczucie beznadziejności, warto skonsultować się z psychologiem, psychoterapeutą lub lekarzem psychiatrą.

Depresja często podpowiada: „Zaczniesz żyć, kiedy poczujesz się lepiej”. W terapii czasem uczymy się odwracać tę kolejność – powoli wracać do życia, zanim jeszcze wróci pełna energia i radość. Czasem chęć do życia zaczyna wracać właśnie dlatego, że udało się zrobić pierwszy mały krok.

autor: Joanna Nazarewicz – psychoterapeutka w trakcie szkolenia.

PODOBNE ARTYKUŁY