Samotność pod lupą

29-07-15 admin_krzysiek 0 komentarzy

Nikt z nas nie chce czuć się osamotnionym. Jako dzieci nawiązujemy kontakt z matką lub innym opiekunem, a rezultatem takiej relacji jest więź. W dorosłym życiu naszym obiektem przywiązania staje się partner. Pragnienie miłości jest silne i tętni w naszych żyłach. Czasem się jednak zdarza, że zostajemy sami. Niektórzy określają się wtedy singlami i dobrze sobie radzą, a przynajmniej stwarzają takie pozory. Inni natomiast cierpią z braku relacji partnerskiej. W obydwu przypadkach możemy mówić o samotności. Czy jest ona epidemią naszych czasów?

Zmienia się świat, a razem z nim także poglądy na związki międzyludzkie. Kiedyś podstawową wartością było małżeństwo, które wiązało się z posiadaniem potomstwa. Obecnie obserwujemy zwrot ku większej niezależności: wzrasta liczba rozwodów oraz singli. Małżeństwo zostaje wyparte przez związki partnerskie. Chcemy coraz większej swobody i równości. Jeszcze kilkanaście lat temu obraz kobiety samotnie wychowującej dziecko był nie do pomyślenia. Współcześnie nie budzi większych kontrowersji. Kobiety stały się na tyle niezależne, że są w stanie utrzymać siebie i dziecko. Rolę ojca bardzo często przejmuje państwo. Macierzyństwo obecnie jest bardziej świadomą decyzją, której podjęcie ulega opóźnieniu. Coraz więcej kobiet zostaje matkami po trzydziestym roku życia. Dlaczego jednak jesteśmy bardziej samotni i niespełnieni?

Dużą wartość w wielkich miastach współczesnego świata odgrywa kariera oraz pragnienie sukcesu. Zamiast zakładać rodzinę czy decydować się na poważny związek pniemy się po zawodowej drabinie. Spychamy relacje na drugi plan, myśląc, że mamy na nie jeszcze czas. Lew-Starowicz w swojej książce O kobiecie uświadamia nas, że po wielu latach samotnego życia nie potrafimy wejść w związek z drugim człowiekiem. Mamy problem z bliskością – nagle w naszym mieszkaniu zaczyna kręcić się ktoś obcy. Przestawia nam meble, zostawia brudne ubrania w łazience, gotuje w naszej kuchni, zajmuje nam miejsce w szafie… Jesteśmy przerażeni, bo znika nasza niezależność i musimy brać pod uwagę jeszcze jeden punkt widzenia. Zaraz, przecież mówimy tu o miłości, a nie nieuleczalnej chorobie! Lata samotności wykształciły w nas wiele nawyków począwszy od spędzania wolnego czasu, a kończąc na podejmowaniu decyzji. Z tego też powodu, warto nauczyć się umiejętności kompromisu oraz zrozumienia, a także komunikowania swoich potrzeb. Przede wszystkim musimy dać sobie przyzwolenie na miłość, która nie oznacza wcale słabości i utraty autonomii.

Innym zagadnieniem jest bycie samotnym nie z wyboru. Często mamy wtedy błędne przekonania, że nic już nas w życiu nie spotka. Co możemy zrobić? Najważniejszą sprawą jest pokochanie siebie. Jeśli tego nie zrobimy, nikt nie dojrzy w nas piękna i pewności siebie. Czas bycia samotnymi możemy przeznaczyć na lepsze poznanie własnej osoby oraz rozwijanie swoich pasji. Warto zainwestować w warsztaty, zwiedzać świat oraz (co najważniejsze) wychodzić do ludzi i myśleć pozytywnie. Siła naszych przekonań jest olbrzymia i wpływa na zachowania oraz uczucia. Trzeba więc pokochać siebie i nie bać się myśleć o swojej wartości i zaletach.

Są także osoby, dla których samotność jest niczym życiowa filozofia. Chronią swojej niezależności z różnych powodów. Często jednak mają za sobą niepoukładaną przeszłość – traumę z dzieciństwa, rozwód rodziców, zdradę i z pewnych powodów odczuwają lęk przed bliskością. Możliwe też, że chcą zasmakować we wszystkich daniach z menu współczesnego świata nim spokojnie się ustatkują. Pragną się wyszaleć, podróżować, zrobić karierę. Możliwość samodzielnego decydowania o swoim życiu jest domeną naszych czasów. Kobiety nigdy wcześniej nie miały tyle swobody, już nikt im nie mówi, jak mają żyć. Dlaczego mielibyśmy z tego nie skorzystać?

Obserwujemy jak na naszych oczach zmieniają się wartości. Tradycyjny model rodziny wypierają związki partnerskie. Wiele osób deklaruje bycie razem, ale mieszka osobno. W ten sposób zachowują potrzebę autonomii i niezależności. Coraz więcej także konsumujemy, co ma swoje odbicie w relacjach międzyludzkich. Na pierwszym miejscu zaczynamy stawiać natychmiastową przyjemność i spełnienie. Przestajemy mieć czas na budowanie relacji. Nie możemy się więc dziwić, że osoby, które szukają prawdziwej miłości i chcą założyć rodzinę, mogą mieć z tym problem. Dokąd nas to wszystko zaprowadzi?

Autor: Joanna Niedziela
Szefowa działu „Osobowość” w magazynie psychologicznym „Tu i teraz”, autorka bloga Niedzielna Twórczość http://niedzielnatworczosc.blogspot.com