Twarzą w twarz ze zdradą

12-01-15 admin_krzysiek 0 komentarzy

Wyobraź sobie, że dowiadujesz się o byciu zdradzanym przez swojego partnera. Co czujesz? Z pewnością tracisz grunt pod nogami i zadajesz sobie pytanie: „dlaczego mi się to przytrafiło”? Twoja samoocena gwałtownie spada i nie wiesz, co dalej robić. Zdrada jest bolesnym doświadczeniem, aczkolwiek dość powszechnym. Współczesny świat pokazuje nam, że to nasze egoistyczne potrzeby są ważniejsze od dobra związku, który można w każdej chwili zerwać lub porzucić jak stary sweter. Czy zdrada jest jednak domeną naszych czasów, a może towarzyszy nam już od zarania dziejów?

Niewierność jest jednym z głównych czynników zakończenia związku. Dlaczego mamy być z kimś, komu nie możemy już ufać? Pociąga ona jednak za sobą wiele konsekwencji. Osoba zdradzona przeżywa silne emocje, spada jej samoocena, ma poczucie beznadziejności i braku sensu, ponieważ rozpada się coś, co stanowiło dla niej bezpieczną przystań i miało trwać „wiecznie”. Doświadczenie zdrady może prowadzić nawet do depresji. Według psychologa Bogdana Wojciszke związek składa się z sześciu faz, w których wyróżniamy różne kombinacje składników miłości: intymności, namiętności, zaangażowania. Zdrada występuję raczej w jego końcowych etapach, gdzie przeważają działania bierne i destruktywne. Spada poziom namiętności, a potem także intymności. Zostaje zaangażowanie, które można nazwać przyzwyczajeniem. W związek wkrada się wtedy rutyna i znudzenie, ponieważ ludzi łączy coraz mniej. Taka sytuacja sprzyja zdradzie lub rozpadowi relacji.

Przyjrzyjmy się jednak, co ma na ten temat do powiedzenia psychologia ewolucyjna. Warto przywołać tutaj nazwisko Davida Bussa, który jest wybitną postacią w tej dziedzinie. Zdradę częściej przypisuje się mężczyznom niż kobietom. Mamy tutaj proste wyjaśnienie. Mężczyźni pragną przekazać jak największą ilość swoich genów. Przekazując je potomstwu czynią się niejako nieśmiertelnymi. Ciekawe badania na zwierzętach dotyczą tak zwanego efektu Coolidge’a, który polega na szybszym odzyskaniu popędu seksualnego przez samca, gdy po stosunku otrzyma on nową samicę. Efekt ten stwierdza się także u mężczyzn, u których w miarę trwania związku spada zainteresowania własną kobietą, a rośnie zainteresowania partnerkami potencjalnymi. Może to być kolejny powodów tłumaczący zdradę, a zarazem związany ze spadkiem namiętności.
Sprawa nie wydaje się już taka oczywista, jeśli przyjrzymy się zdradzie kobiet. Panie ponoszą dużo większe koszty tego czynu, ponieważ jego konsekwencją może być niechciana ciąża. Tu także z wyjaśnieniem spieszy psychologia ewolucyjna. Jeśli cofniemy się do czasów człowieka pierwotnego zauważymy, że jego głównym celem było przetrwanie. Kiedy mężczyzna wyruszał na polowanie jego partnerka mogła dopuszczać się zdrady, aby pozyskać pożywienie czy inne zasoby potrzebne do przetrwania. Badania pokazują, że kobiety częściej zdradzają swoich mężczyzn z osobami z wyższej klasy społecznej. Tacy mężczyźni mogą mieć lepsze geny, ponieważ odnieśli sukces, a także są w stanie w razie czego zadbać o kobietę i jej potomstwo. Innym wyjaśnieniem jest chęć sprawdzenia swojego kochanka. Pary źle dobrane pod względem seksualnym dużo częściej się rozpadają. Kobieta, która zdradza, podnosi swoją samoocenę, ponieważ czuje się pożądana i piękna. Kochanek jest także „kołem ratunkowym” na wypadek rozpadu obecnego związku. Co jest jednak najważniejsze z ewolucyjnego punktu widzenia to fakt, że gdyby kobiety nie zgadzały się na przelotne kontakty seksualne, takie zachowania nigdy nie wykształciłyby się u mężczyzn! „Wina” leży więc po obydwu stronach.

Zdrada jest dość złożonym zjawiskiem. Często potrzeba kilku czynników, aby zaistniała. Wiąże się z nią jednak wiele konsekwencji, jak niechciana ciąża, choroby przenoszone drogą płciową czy zepsucie opinii społecznej danej osoby oraz spadek zaufania do niej. Przede wszystkim niewierność zwykle wychodzi na jaw i doprowadza do rozpadu obecnego związku i skrzywdzenia swojego partnera. Uważam, że zdrada nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Warto dbać o relację, w której jesteśmy i nauczyć się komunikować swoje potrzeby. Wspólnie podjęta decyzja o zakończeniu związku lub rozmowa o tym, co czujemy jest lepsza niż krzywdzenie drugiej osoby.

Autor: Joanna Niedziela
Szefowa działu „Osobowość” w magazynie psychologicznym „Tu i teraz”, autorka bloga Niedzielna Twórczość http://niedzielnatworczosc.blogspot.com